Opinia publiczna to siła obiektywna
[Edytorskie tłumaczenie artykułu "Die Öffentliche Meinung als objektive Macht", autor: H. W. Ludwig, opublikowanego na blogu "Fassadenkratzer" w dniu 5 lipca 2021. Ilustracje z dodanym do nich komentarzem autora bloga].
Opinia publiczna otacza nas nieustannie. Wpływa na nas uporczywie i niewzruszenie, czy tego chcemy i czy to zauważamy, czy nie. Większość z nas tego nie zauważa, nasza świadomość jest naturalnie wypełniona napływającymi obrazami, myślami i uczuciami, w które większość z nas naiwnie wierzy, że są one prawdziwe i ostatecznie są ich własnymi przekonaniami. Tylko nieliczni zdają sobie sprawę z ogromnego wpływu opinii publicznej na ich duszę i widzą w niej potężny mechanizm masowej kontroli, manipulacji świadomością i obezwładniania ludzi walczących o wolność. Ale nawet jeśli o tym wiesz, trudno jest uciec przed wieloma jej nieświadomymi wpływami (ilustracja: Bewusstsein, ex MedLexi.de).
Opinia publiczna opisuje panujące w społeczeństwie osądy w sprawach, które leżą w ogólnym interesie publicznym lub do których uznania za takie ludzie są zmuszani. Są to sądy w kwestiach politycznych i ekonomicznych, a także naukowych, religijnych czy artystycznych, czyli kulturalnych. Opinia publiczna kształtowała się w najszerszym znaczeniu od czasu wynalezienia prasy drukarskiej, to znaczy od około XVI wieku, poprzez coraz większą liczbę publikacji drukowanych; a dziś przez ogromny zalew prasy codziennej, a przede wszystkim radia, telewizji i internetu. Mówi się w ten sposób o opublikowanej opinii. I tak to opinia nielicznych staje się opinią wielu (ilustracja: Bewusstsein, ex evldero.de).
Opinia publiczna rozprzestrzenia się między ludźmi niczym obiektywna siła i wywiera na nich podświadomy lub półświadomy nacisk, aby taką opinię sami przejęli jako własną. Wobec tej opinii panuje ogromna wiara w jej autorytet, jakiego nie było nawet w krytykowanym, mrocznym średniowieczu. W owym czasie to pewne wysoko postawione osoby sprawowały władzę w tej czy innej dziedzinie, których się słuchało i którym lud był posłuszny. Ale dzisiejsza opinia publiczna jest w dużej mierze bezosobowym, anonimowym autorytetem, składającym się z autorytetu politycznego i religijnego oraz bezradnej wiary w naukę. W historii ludzkości trudno jest znaleźć przykłady o takim zakresie i o tak wielkim stopniu ślepej wiary w autorytet, jak dzisiaj.
W szczególności presja opinii publicznej ma na celu stygmatyzację tych, którzy się z nią nie zgadzają, jako ekstremistów. A ludzie nie chcą być społecznie odizolowani. Jeżeli własna opinia jest sprzeczna z opinią uważaną za dominującą, istnieją zatem zahamowania w jej wyrażaniu, a im te zahamowania silniejsze, tym większy jest kontrast pomiędzy opinią prywatną, a publiczną. Powstaje presja podporządkowania się, presja przystosowania się, której większość ludzi poddaje się i woli akceptować podane im osądy „poprawne politycznie”, lub przynajmniej je przemilczeć. Presja wynika nie tyle z tego, że zdanie odrębne jest oficjalnie sugerowane jako błędne, ale przede wszystkim wskazywane jako moralnie naganne.
Jak szybko ludzie milkną i poddają się, widać na przykład gdy odpowiada się im następującymi słowami: nauka udowodniła to czy tamto. Nauka jako rozproszony, niezrozumiały autorytet jakiegoś akademicko uświęconego "papieża wiedzy" (grupy "ekspertów"), wobec którego zwykły człowiek czuje się mały i nie chce się ośmieszyć, jest integralną częścią opinii publicznej. We wcześniejszych wiekach najprostsi ludzie próbowali na swój sposób dowiedzieć się czegoś na przykład o zdrowiu i chorobie i odpowiednio zorganizować swoje życie. Dziś wszystko to pozostawiono „władzom” lekarzy i naukowców, którzy stracili wobec zdrowia zdrowy rozsądek.
Świadomość grupowa
Opinia publiczna tworzy świadomość grupową, karmioną treścią, przygotowaną przez ośrodek centralny, przekazywaąa przez nielicznych i która wypełnia i kształtuje świadomość wszystkich. Świadomość grupowa gasi indywidualną świadomość ludzi, na którą składają się treści wybrane przez siebie, w szczególności wynikające z własnej wiedzy i przekonań. Człowiek rozwija swoją pełną, jasną świadomość tylko w tym zakresie, do czego sam dochodzi, sam penetruje i zdobywa. Natomiast w świadomości grupowej, w której jednostka tylko jest niesiona prądem rzeki, świadomość jednostki jest stłumiona jak sen, i to tak długo, jak długo nie przenika ona własnym myśleniem treści pochodzących z zewnątrz, aby w ten sposób podnieść te treści już nie do grupowej, ale do indywidualej świadomości. (ilustracja: Bewusstsein, ex k-grenville.de).
Ale tego właśnie nie chcą władcy i kierownicy opinii publicznej. Należy wyłączyć indywidualne myślenie i przejąć kontrolę nad treścią, aby ludzie nie przejrzeli fałszu, wypaczeń i oszustw oraz leżących u ich podstaw intencji i celów. Stąd dyskredytacja i prześladowanie tych, którzy wprawiają w ruch własne myślenie i osiągają różne wyniki. Z tego powodu zwykle jest to tylko mniejszość, która ma siłę własnego ego, by nie wstydzić się wysiłków własnego myślenia i która, w imię prawdy, ma odwagę zaakceptować społeczne niekorzystne dla siebie warunki.
Ale teraz trzeba jeszcze zastanowić się, co w kierowanych do ludzi potokach myśli i odczuć opinii publicznej szczególnie głęboko na nich oddziałuje - systematycznie i wielokrotnie powtarzane kłamstwo. Jak teraz doświadczamy tego w Corona-plandemii, kłamstwo osiągnęło poziom formowania opinii publicznej, który moim zdaniem nigdy nie miał miejsca w historii ludzkości. Kłamstwo, które pochodzi od autorytetów i jest uważane za prawdziwe przez ciągłe powtarzanie, szczególnie głęboko obniża świadomość, ponieważ wprowadza nas w permanentną, istniejącą poza rzeczywistością, mroczną iluzję.
Przemawia w tym zakresie współczesna psychologia, w którym dr. Thomas Külken zwraca uwagę na pewien rodzaj hipnozy. Przetestowane i zweryfikowane eksperymenty naukowe pokazały, jak ludzka świadomość może stać się bezbronna wobec kłamstw i oszustw za pomocą przerażająco prostych środków. „Na początku takiego eksperymentu eksperymentator przedstawia uczestnikom twierdzenie, które jest nieprawdziwe – i wyjaśnia im, dlaczego jest ono błędne. Ale potem w dalszym biegu to nieprawdziwe twierdzenie jest ciągle pozytywnie powtarzane. I okazuje się: im częściej nieprawda się powtarza, tym bardziej zyskuje na wiarygodności wśród uczestników. A jeszcze bardziej niesamowite jest to, że działa, nawet jeśli osoby testowane są wcześniej poinformowane o tej sztuczce.” (Dr. Thomas Külken: "Corona-Hypnose – Krieg gegen das individuelle kritische Bewusstsein", w: Fassadenkratzen 19-10-2020). Ilustracja: Woran erkennt man Lügen, ex ndr.de.
To nie tylko tworzy wiarę w kłamstwo. Kłamstwa publiczne, które są przez stronę oficjalną nieustannie powtarzane jak mantra modlitewna, oczywiście w szczególny sposób intensyfikują tłumienie świadomości indywidualnej, przekształconej jak w transie sennym, otępiałej świadomości zbiorowej. Jakby przez rodzaj magicznego efektu, człowiek zostaje opanowany przez kłamstwa i okradziony z krytycznego myślenia. To tak, jakby ludzie w tym stanie umysłu mieli własną inteligencję za pomocą testu genowego wyciągniętą z nosa. Dlatego w swojej analizie narodowego socjalizmu Dietrich Bonhoeffer użył słowa „głupota” na określenie tego hipnotycznego, podobnego do snu stanu świadomości:
"„Głupota jest groźniejszym wrogiem dobra niż zło. Przeciwko złu można protestować, można je zdemaskować, w razie potrzeby można je powstrzymać siłą, zło zawsze niesie w sobie zalążek samozniszczenia. ... Jesteśmy bezbronni wobec głupoty. Ani protesty, ani przemoc nie mogą tu nic zrobić; podłoża głupoty nie da się uchwycić; wystarczy po prostu nie wierzyć faktom, które przeczą własnemu uprzedzeniu – w takich przypadkach głupi staje się krytyczny, a kiedy podstaw faktów nie da się unikąć, można je po prostu odrzucić jako nieistotne pojedyncze przypadki. W przeciwieństwie do złego, głupi jest całkowicie zadowolony z siebie; tak staje się nawet niebezpieczny, gdyż łatwo się irytuje i atakuje. Dlatego należy zachować większą ostrożność wobec głupców niż wobec zła. Nigdy więcej nie będziemy próbować przekonywać głupców powodami; jest bezcelowe i niebezpieczne.” (Dietrich Bonhoeffer: "Widerstand und Ergebung", DBW Tom 8). Jakże podobne są klisze z tamtych czasów do teraźniejszości!
Jedną z cech snu jest to, że sami nie możemy wpływać na płynące obrazy i nie przedstawiają one rzeczywistości. Pod wieloma względami są nieprawdziwe, ale uważamy je za prawdziwe w stanie snu, ponieważ tutaj brakuje nam możliwości odróżnienia prawdy od nieprawdy (ilustracja: Bewusstsein, ex sat-team.org).
Jeśli zwykła świadomość ludzi zostaje sprowadzona do pasywnej świadomości wspólnotowej, w której są oni prowadzeni z góry, są stale narażeni na autorytatywne obrazy narracyjne, na które sami nie mogą wywierać żadnego wpływu i w których nie potrafią odróżnić prawdy od fałszu. Fałsz i kłamstwa wyprowadzają z rzeczywistości. Są nierealnymi iluzjami, które nie niosą w sobie wzmacniającej świadomość mocy prawdy i dlatego ją osłabiają i tłumią. Mówienie nieprawdy pod autorytetem władzy jest sposobem na jeszcze głębsze stłumienie świadomości, niż dzieje się to za pośrednictwem opinii publicznej, sprowadzając ją do świadomości podobnej jak we śnie, w którym człowiek ma jeszcze mniej siły, by przejrzeć nieprawdę.
Moc obiektywna
Ta systematycznie przeplatana gigantycznymi kłamstwami opinia publiczna, ma tak ogromny, przytłaczający wpływ na ludzką świadomość, że nie da się jej wytłumaczyć samą ludzką myślą. Te kłamstwa, budujące zupełnie inny, fikcyjny kontekst rzeczywistości, całkowicie niszczą ludzkie poczucie orientacji w sferze rzeczywistości, która nie może funkcjonować bez rozróżnienia między prawdą a nieprawdą. Odgórnie tworzone kłamstwa pogrążają ludzi w otchłani (porównaj: Hannah Ahrendt - „Wahrheit und Politik“, 1963). Bezpośrednio atakują duchową istotę ludzkiego ego, którą wyłączają, pozbawiając ją świata i samoświadomości, rzeczywistego medium jego egzystencji. Tu nadzmysłowa i nadludzka moc zła, sam Pan Kłamstw, którego myśli i odruchy woli działają przez ludzi uległych i magicznie je wzmacniają ("Eingetaucht in eine Wolke von Macht-Gedanken – Vom Ursprung des neuen Totalitarismus", w: Fassadenkratzer 21-05-2021). W ten sposób opinia publiczna staje się obiektywną władzą nad ludźmi. Ilustracja: Jiminy Cricket, bohater z książki Carlo Collodi, 1940 - "Pinocchio", ex soul-candy.info. Jego słynne powiedzenie: "Sumienie to ten cichy, łagodny głos, którego ludzie nie będą słuchać" (A conscience is that still small voice that people won't listen to).
Trzeba mieć to wszystko w tle, czytając następującą małą anegdotę, którą Rudolf Steiner opowiedział w tym kontekście w 1923 roku:
„Nieznajomy, który był zaznajomiony z burmistrzem, przybył kiedyś do wioski. Przyjechał konno i wjechał do wsi. To było ciekawe zjawisko dla wsi. Ludzie wybiegli na ulicę i zaopiekowali się nieznajomym. Zaparkował konia w stajni burmistrza i przebywał w domu burmistrza od soboty do niedzieli. Chciał wyjechać w poniedziałek i poprosił o konia. Wtedy burmistrz powiedział: Przyszedłeś na piechotę, nie miałeś konia. - Na wszystkie zarzuty burmistrz odpowiadał słowami: Nie miałeś konia. - W końcu odparł: Więc zapytajmy ludzi we wsi, musieli cię widzieć, kiedy wjeżdżałeś do wsi. Kazał więc przyjść wszystkim ludziom z wioski i zapytał ich, czy nie widzieli chodzącego człowieka, a wszyscy odpowiedzieli: Tak. - Po tym, jak wszyscy zrobili to ustępstwo, powiedział: Teraz wszyscy mi przysięgają, że mężczyzna przyszedł pieszo. - I wszyscy przysięgali, że ten człowiek przyszedł na piechotę. Musiał więc opuścić wioskę pieszo i bez konia. Po chwili burmistrz pojechał za nim i przywiódł mu konia. Wtedy mężczyzna zapytał: Po co była ta cała komedia? Burmistrz odpowiedział: Chciałem ci tylko przedstawić moją społeczność!” (w jego: "Gesamtausgabe" 254).
Oczywiście burmistrz nie mógł tego zrobić sam. Moim zdaniem decydującym momentem było jego pytanie do mieszkańców wioski: „czy widzieli idącego człowieka". Pytanie to wypowiedziane sugestywnie, wymagało odpowiedzi „tak", z pewną emocjonalną presją oczekiwania. Łaciński rzeczownik sugestio oznacza natchnienie lub szeptanie, nie jest jednak tak bezpośrednio postrzegany. W tym sugestywnym pytaniu „podanie” wieśniakom myśli o działaniu silniejszego zła, przechodzi na ludzi od burmistrza i wywiera na ich dusze silniejszą moc niż burmistrz jako osoba jest w stanie zrobić. Dusze, które są jeszcze słabe - w pewnej niepewności i strachu przed tym, co może ich spotkać - są jakby nakłonieni do reakcji w jednym, konkretnym kierunku.
Potrzebna byłaby tutaj silna siła ego, aby powiedzieć coś przeciwnego do tego, czego od wieśniaków oczekiwano. Do takiej sytuacji nie doszłoby, gdyby burmistrz wyszedł swobodnie i zapytał, czy widzieli mężczyznę idącego pieszo, czy na koniu.
I tak Rudolf Steiner powiedział (w 1923): „Oczywiście Ahriman (por. "Ihr wisst, wie wir in tief verruchten Stunden Vernichtung sannen menschlichem Geschlecht“, w Fassadenkratzer: 14-10-2020) był zaangażowany i działał jako obiektywna siła; radził sobie całkiem nieźle. Ta anegdota jest prawdziwsza niż prawdziwa, ponieważ wciąż się wśród nas powtarza. Całe ludzkie życie sprawia, że coraz liczniejsi są ludzie, którzy przysięgają na nieobecność konia”. A ich liczba ogromnie wzrosła w ciągu ostatnich stu lat.
Bo wśród nas są „burmistrzowie”: Merkelowie, Spahnowie, Söderowie, Schäubleowie, Steinmeierowie, Drostenowie, Wielerowie itd. i oczywiście ich głośniki medialne, które zapewniają, że obywatele są sugestywnie ukołysani ich słowami, a ich kłamstwa biorą za prawdę, nawet jeśli mogliby wiedzieć lepiej dzięki własnym wysiłkom umysłu (ilustracja: Merkel beim CSU Parteitag 2017, ex youtube.com). Komentarz: Odmłodzona w photoshopie A. Merkel uśmiecha się dobrotliwie do wyborców (wylansowana przez propagandę jako Mutti Merkel - "Mama Merkel"), zapewniając że pracuje ona "Dla Niemiec, w których dobrze i chętnie żyjemy". Odpowiednikiem tego hasła w Polsce był slogan D. Tuska o zapewnieniu "ciepłej wody w kranach".
Aby przekonać się, jak kłamliwy jest ten slogan Merkel, wystarczy zajrzeć do oficjalnych statystyk (źródło: © Statista 2021) i porównać ilu obywateli Niemiec opuściło ten kraj (emigracja) w latach 2015-2019 (ostatni okres, za który dostępne są te statystyki), to jest 5.914.400 osób. Porównajmy tą wielkość z liczbą za pięć lat poprzedzających objęcie przez nią urzędu kanclerza w 2005 roku, czyli w latach 2000-2004, to jest 3.227.700 osób. Jest to - za kadencji A. Merkel, bliski dwukrotnemu wzrost liczby Niemców opuszczających własny kraj na stałe.
Hasło Merkel jest natomiast prawdziwe dla imigrantów, bowiem ci chętnie - dzięki zachętom rządu, w Niemczech się osiedlają. Liczba imigrantów z okresu "późnej Merkel" (lata 2015-2019) wyniosła aż 8.696.500 osób, podczas gdy w pięciu latach przed jej pierwszą kadencją (lata 2000-2004) liczba imigrantów przyjęta przez Niemcy wyniosła 4.112.000 osób, a więc ponad dwukrotnie mniej, niż za czasów "idącej na całość" Merkel; wbrew interesom własnych, pracujących obywateli, których znaczna część składek socjalnych zabierana jest przez rząd, bez ich zgody, na sfinasowanie utrzymania socjalnego bezrobotnych imigrantów. Wszelkie próby protestów przed tą grabieżą propaganda państwowa i korporacyjna paraliżuje atakami pod hasłami "zero tolerancji" dla "rasizmu", "antysemityzmu", "mowy nienawiści", "białej supremacji" itd.
Narzucane społeczeństwom Europy glajszachtowanie ich kultury i tradycji, wzbudzanie przez rządy w społeczeństwach strachu i podsycanie antagonizmów prowadzić będzie do konfliktów kulturowo-cywilizacyjnych, które dadzą władzy pretekst do pozademokratycznych, faszystowskich rządów, ograniczaniu swobód obywatelskich i totalnej kontroli społeczeństw. Koniec komentarza.
Jeśli więc nie uwzględnimy tych nadprzyrodzonych, ale bardzo realnych, nadludzkich istot zła, które działają w duszach ludzi i poprzez nie, i jeśli się z nimi konkretnie nie rozliczymy, to nie będziemy żyć w pełnej rzeczywistości i widzieć zachodzących procesów. Zostaniemy na łasce ich kłamstw i nie będziemy w stanie się przeciwko nim bronić.
Uzbrojenie
Od tego jednakże wszystko zależy. Nie możemy zapobiegać ani ulepszać zewnętrznych działań opinii publicznej. Ale widząc realny stan rzeczy, możemy coraz bardziej ulepszać sięi wzmacniać wewnętrznie. Całe stłumienie świadomości daje istotom zła szczególną okazję do wywierania na nas inspirującego wpływu niezauważonego. Dlatego tak ważne jest, aby nie podążać za ładnymi ogólnymi zwrotami i hasłami, takimi jak demokracja, negujący koronawirusa, teoretycy spiskowi, solidarność itp., ale zawsze starać się wysilić i jak najdokładniej samemu pomyśleć o tym, co tak naprawdę oznaczają. Ponieważ z chwilą, gdy używamy realnych słów, które nie pochodzą z naszych własnych myśli, ale są zaczerpnięte z przyjętego z powtarzanej narracji nawyku językowego, stajemy się bezmyślni, nawet jeśli tylko na krótką chwilę, a tym samym nie jesteśmy już w pełni świadomymi. Kiedy nasze własne myśli są nieobecne, obcy przenikają nas słowami i dominują nad nami. Ilustracja: William Holman Hunt - "Przebudzenie świadomości", ex fineartamerica.com. Komentarz: Podobnie mamiona, obezwładniana jest przez oficjalną propagandę świadomość społeczna, w celu zmanipulowania i zniewolenia opinii publicznej. Koniec komentarza.
Komentarz: Przywołajmy tutaj jeszcze Edwarda Bernaysa (1891-1995), austriackiego psychologa społecznego. We wprowadzeniu do polskiego wydania jego pracy "Propaganda" (Wydawnictwo "Wektory", 2020), jego rola w odkrywaniu wiedzy o zachowniach społecznych została przedstawiona następująco: "Obecnie Bernays prezentowany jest jako twórca public relations, jak eufemistycznie nazywa się dziedzinę metodycznej indoktrynacji. Jednak człowiek ten, za którego ucznia uważał się sam Joseph Goebells, faktycznie był jednym z teoretyków i praktyków totalitarnych metod formatowania świadomści i precyzyjnego kontrolowania jednostek za pomocą propagandy medialnej".
Zacytujmy fragment z jego dzieła "Propaganda", wydanym w 1928 roku: "Istotną cechą społeczeństwa demokratycznego jest świadome i inteligentne sterowanie zachowaniami oraz opiniami tłumu. Ci, którzy manipulują tymi zachodzącymi w społeczeństwie procesami, tworzą niewidoczny rząd sprawujący rzeczywistą władzę nad krajem." (The conscious and intelligent manipulation of the organized habits and opinions of the masses is an important element in democratic society. Those who manipulate this unseen mechanism of society constitute an invisible government which is the true ruling power of our country). Zastanówmy się nad tym, dobrze uzasadnionym w pracy tego naukowca i przez życie udokumentowanym, faktem. Koniec komentarza.









Komentarze
Prześlij komentarz